środa, 26 września 2012

fasolka po bretońsku

aż wstyd się przyznać, ale wczoraj po raz pierwszy w życiu wyszła mi fasolka po bertońsku... Zwykle wychodziła... niejadalna... a to fasola była za twarda, a to przesolona... o prostu koszmar!! Poszperałam w mądrych książkach i internecie, pomyślałam, połączyłam kilka przepisów w jeden i wczoraj po raz pierwszy wyszła idealna :)

potrzebne składniki

500g drobnej białej fasoli,
4-5 lasrk kiełbasy śląskiej,
1 cebula,
1 łyżka smalcu,
1/5 słoiczka koncentratu pomidorowego,
1 kostka na wędzonych żeberkach,
pieprz,
słodka i ostra papryka,
majeranek.

Fasolę płuczemy i zalewamy wodą, zostawiamy na noc, następnie gotujemy fasolę (w wodzie której się moczyła do miękkości. Trochę to potrwa (w moim przypadku trwało aż 1,5 godziny). Fasoli nie solimy na początku a dopiero kiedy zmięknie.

Kiedy fasola się gotuje kroimy kiełbasę w półplasterki a cebulę w drobną kostkę.

Kiełbasę smażymy na smalcu, kiedy się zrumieni dodajemy cebulkę, smażymy razem, uważając, żeby nie przypalić cebuli.

Kiedy fasolka zmięknie, odkładamy do miseczki 3-4 łyżki fasoli i blendujemy.

do garnka z fasolą dodajemy kiełbasę z cebulą, koncentrat, kostkę na żeberkach, zblendowaną fasolkę i przyprawy, gotujemy jeszcze parę minut, cały czas mieszając.








22 komentarze:

  1. oo, jak dawno fasolki nie jadłam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. więc nie ma wyjścia... musisz ugotować!! :)

      Usuń
  2. Lubię fasolkę po bretońsku ale w wersji wege :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla tych co nie lubią zapachu gotowania fasoli oraz dla tych, którzy nie lubią długo stać przy garach polecam użycie białej fasoli z puszki. Nie ma żadnej różnicy w gotowym daniu, a o ile szybciej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawy pomysł i ile czasu zaoszczędzi :)

      Usuń
    2. Z całym szacunkiem, ale różnica w smaku jest kolosalna. Próbowałam raz i nigdy więcej.

      Usuń
    3. ja z tej z puszki robiłam kiedyś chili con carne. Było niezłe., ale jak jest z fasolką... nie mam pojęcia

      Usuń
  4. Mniam, ale dla mnie jeszcze za wcześnie na fasolkę, to na zimne dni!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a u mnie na zimnie dni barszczyk czerwony z pięknym jasiem :)

      Usuń
    2. a jeszcze do niego imbir, czosnek i trochę kminku... super aromatyczny :)

      Usuń
  5. A po co to hmm.. blenderowanie ;) ?
    Pierwszy raz słyszę o robieniu czegoś takiego z fasolką.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu zblendowanie (ewentualnie rozgniecenie) kilku łyżek fasoli bardzo fajnie zagęszcza całe danie

      Usuń
  6. mmm, uwielbiam, jutro mam na obiad;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ,i jeszcze na dzisiaj trochę fasolki zostało, na jutro muszę coś dobrego wymyślić :)

      Usuń
  7. mam taka sama miske w paski. ulubiona mojego taty. i pewnie chetnie by taka fasolke zjadl. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tą miskę kupiłam jakiś czas temu za małe pieniądze w Biedronce i też bardzo ją lubię

      Usuń
  8. No i narobiłaś mi ochoty na fasolkę ;) Robię podobnie, ale lubię jeszcze dorzucić boczku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja akurat nie miałam boczku, bo właściwie w planach miałam zupę fasolową, ale naszła mnie ochota na fasolkę po bretońsku

      Usuń

dziękuję za komentarz